piątek, 12 kwietnia 2013

# 18

Margaret
          Gdy uspokoiłam się i przestałam szlochać odsunęłam się od Tani i spojrzałam na nią.
- zakochałam się w nim - powiedziałam.
- wiem - rzekła łapiąc mnie za dłonie - od razu widać jak na niego patrzysz.
- Tani dlaczego mnie to spotyka? Najpierw Jack, teraz Harry, czy ja nie mogę być choć raz szczęśliwa - żaliłam się.
- Peggie oni nie dostrzegają jaka jest z ciebie wyjątkowa dziewczyna, a jeśli tego nie widzą to nie są ciebie warci. Nie zawracaj sobie nimi głowę. Zobaczysz jeszcze ta blondi go tak wykołuje, że zapomni jak ma na imię.
- dziękuję, cieszę się, że ma taką wspaniałą siostrę i przepraszam przez to wszystko nie zdążyłam ci po gratulować. Dobrze, że chociaż tobie się układa. Kocham cię Tani - przytuliłam ją najmocniej jak tylko potrafiłam.
- ja ciebie też siostrzyczko.
          Po wszystkim zeszłyśmy na dół do pozostałych. Okazało się, że z małego spotkania rozkręciła się dość szalona impreza. W tłumie dostrzegłam Josh'a, Hannah'ę i kilka innych osób. Zastanawiałam się jak oni w tak krótkim czasie to zorganizowali. Z 11 osób zrobiło się około 50. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie postanowiłam ignorować ich i nie myśleć, tylko dobrze się bawić. Złapałam za kubek z piwem i ruszyłam na parkiet.
Muzyka grała, ludzie wyginali się w ryt piosenek. Podszedł do mnie Niall i zapytał.
- zatańczysz?
          Nie odpowiedając złapał go za rękę i pociągnęłam w tłum. Zaczęliśmy tańczyć blisko siebie i śmiejąc się co chwile. Gdy się już rozkręciliśmy, wyszliśmy na środek z kilkoma chłopakami i dziewczynami i zaczęliśmy tańczyć na środku utworzonego okręgu. Po tym, leciała wolna piosenka "Jordin Sparks - Battlefield". Podeszłam do blondyna i stojąc blisko niego założyłam mu ręce na szyi, a on objął mnie w talii. Tańczyliśmy do momentu jak nie skończyła się piosenka. Postanowiliśmy się czegoś napić.

Tatiana
          Rano każdy spał w różnych pozach. Z około 50 osób zostaliśmy na szczęście tylko my. Ja sama obudziłam się na łóżku, z głową położoną na brzuchu Zayn'a. Chociaż nie byliśmy sami w pokoju. Na podłodze leżał Louis z jego dziewczyną Eleanor. Podniosłam się do pozycji siedzącej i pożałowałam, że tak gwałtownie się ruszyłam. Głowa pulsowała mnie niemiłosiernie. Jeżeli szybko nie wezmę jakiś proszków to oszaleję - jęknęłam w myślach i wstałam ostrożnie z łóżka, aby nie obudzić Zayn'a, ani Louis'a.
          Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki butelkę, z szafki tabletki i łyknęłam jedną popijając wodą.
- o wiele lepiej - szepnęłam i postanowiłam zrobić wszystkim śniadanie.
          Wyciągnęłam z szafek i lodówki potrzebne składniki i zabrałam się za robotę. Na śniadanie zrobiłam stos kanapek, bo Niall będzie głodny jak zawsze, do tego ugotowałam parówki, usmażyłam jajecznice i zaparzyłam każdemu herbatę. Przyszedł czas na pobudkę. Na pierwszy ogień poszedł Liam z Niall'em, z którymi gładko poszło. Następnie udałam się na górę i weszłam do pokoju. Zayn już nie spał a na podłoże nie było ani Lou ani Els.
- dzień dobry kochanie - powiedział podchodząc do mnie.
- cześć misiu - odpowiedziałam uśmiechnięta a on pochylił się nade mną i namiętnie mnie pocałował - długo nie śpisz?
- przed chwilą się obudziłem.
- to zapraszam na śniadanie - rzekłam i razem zeszliśmy na dół.
          W jadalni byli już wszyscy. Zobaczyłam, że Niall zjadł już większość kanapek. Dobrze, że zrobiłam ich tak dużo, bo inaczej nie starczyłoby dla pozostałych. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- co dzisiaj mamy w planach? - spytał Niall.
- jest ładna pogoda - dodał Louis.
- mamy dzisiaj próbę, zapomnieliście? - powiedział Liam. 
- ale to dopiero o 16.00, a jest 11.00 - odparł Lou.
          Nie spodziewanie usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Poderwałam się i ruszyłam do korytarza, gdzie za pewne go zostawiłam. I miałam rację, był w kieszeni kurtki. Odebrałam szybko i rzekłam.
- hallo.
- Tani tu mama, chcę poinformować was, że wracam wcześniej i za jakieś 2 godziny powinnam być w domu.
- co? - krzyknęłam nie dowierzając.
- to co powiedziałam. Mam nadzieję, że nie rozniosłyście domu w te dwa dni i nadal stoi.
- oczywiście, że stoi - zapewniłam.
- to dobrze. Do zobaczenia nie długo, pa - powiedziała  i rozłączyła się.
          W panice wpadłam do jadalni, a wszyscy spojrzeli na mnie z pytającym wzrokiem.
- za dwie godziny będzie tu mama, jak ona zobaczy ten bałagan to po nas.
- nie martw się zdążymy - rzekł mój chłopak i zaczęliśmy sprzątanie.
          Każdy uwijał się jak mógł, aby zdążyć przed czasem. Kiedy wybiła 13:00 dom był posprzątany, śmieci wyniesione. Chłopcy pojechali do siebie, a my padłyśmy zmęczone na kanapę. Po kilku sekundach usłyszeliśmy otwierające się drzwi frontowe.
______________________________________________________

HEY!!!

Przeprasza, że taki krótki, ale ostatnio nie mam weny i tylko tyle zdołałam wam napisać. Postaram się, aby kolejny był dłuższy. 

Mile widziane komentarze i do następnego :)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

# 17

Ed
          Wsiedliśmy do samochodu. Ja na miejscu pasażera a ona za kierownicą. Zapiliśmy pasy i ruszyliśmy.
Jechaliśmy, a ja myślałem, że to jednak zły pomysł. Po co się od razu zgodziłem, przecież znam ją zaledwie dwie godziny. Owsem polubiłem ją i to bardzo, ale czy to ma sens, abym wpraszał się do cudzego domu.
- Tani to chyba zły pomysł - rzekłem przerywając ciszę.
- nie wygłupiaj się Ed.
- po co ja wam tam. To twoi znajomi, będę tylko przeszkadzał.
- zobaczysz polubicie się, nie musisz się niczego obawiać. Chłopcy są fajni.
- chłopcy? - spytałem, bo nie wspominała, że to będą tylko chłopacy.
- tak. Dokładnie piątka. Może ich kojarzysz? Harry, Liam, Louis, Zayn i Niall. Tworzą razem zespół One Direction - powiedziała.
          Gdy usłyszałem te imiona poczułem ulgę, jakby kamień spadł mi z serca.
- znam i to dobrze - odpowiedziałem na jej pytanie.
- no to świetnie - odparła i wjechała na podjazd przed domem.
          Zauważyłem stojący czarny Range Rover, który należał do Harry'ego. Wysiedliśmy, pomogłem jej zabrać wszystkie torby z zakupami i skierowaliśmy się do domu. Gdy tylko przekręciła klucz w zamku i przekroczyliśmy drzwi krzyknęła.
- jestem!
          Znalazłem się w nie wielkim, ale za to bardzo przytulnym holu. Ściany miały różno-kolorowe. Jedne były beżowe, drugie białe i jeszcze inne brązowe. Na przeciwko znajdowały się schody na górę. Wszystko świetnie do siebie pasowało.
          Po rozebraniu się z kurtki i butów poszliśmy w głąb domu, do następnego pomieszczenia, które okazało się kuchnią.
- zostaw torby na blacie - powiedziała Tani i zaczęła rozpakowywać.
- w końcu jesteś, chłopcy już przyjechali - rzekła dziewczyna identyczna jak Tani wchodząc do kuchni.
- Peggie poznaj Ed'a, spotkałam go teraz w sklepie. Przez przypadek zderzyliśmy się wózkami. Wiedziałaś, że to właśnie jego piosenek słuchałam na okrągło przez ostatnie miesiące? - poinformowała.
- fajnie Tani, ale chłopcy czekają - odparła i wyszła.
- przepraszam za nią. Od kilku dni chodzi taka. Zerwała właśnie z chłopakiem - rzekła Tani.
- nic nie szkodzi - powiedziałem, po czym wzięliśmy ze sobą jedzenie, picie i udaliśmy się do salonu.

Tatiana
          Weszliśmy do salonu, gdzie na kanapie siedzieli chłopcy i dwie obce dziewczyny.
- hey chłopcy - przywitałam się - mamy dodatkowego gościa - wskazałam na stojącego obok mnie Ed'a
- cześć chłopaki - powiedział.
- Ed - rzekł Harry, po czym uścisnęli się i wszyscy usiedliśmy na sofie.
- Tani chyba nie jesteś zła, że wzięliśmy ze sobą dziewczyny? - zapytał się mnie Liam.
- nie no co ty - odparłam z uśmiechem.
- to jest Eleanor, moja dziewczyna - przedstawił brunetkę Lou.
- Tani, miło mi cię poznać.
- mi również i proszę mów do mnie Els.
- zapamiętam - rzekłam i podeszła do mnie druga dziewczyna z kręconymi blond włosami.
- Danielle, dziewczyna Liam'a.
- Tani dzie... po prostu Tani - odparłam.
          Po zapoznaniu się ze wszystkimi zaczęliśmy oglądać film, który później okazał się horrorem. Nie mam nic przeciwko horrorom, lubię je oglądać. Za to Peggie panicznie się ich boi. Od małego nie lubiła ich oglądać. Zawsze gdy leciał chowała się za poduszką i czekała aż się skończy.
          Siedziałam akurat koło blondyna, który wyjadł już cały popcorn z miski, chociaż film dobrze jeszcze się nie zaczął.
- pójdę dorobić popcornu - oznajmiłam i poszłam do kuchni.
          Wyciągnęłam z szafki torebkę i wsadziłam ją do mikrofalówki. Kiedy wpatrywałam się w okienko urządzenia poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce a następnie ten ktoś składał na mojej szyi pocałunki. Już wiedziałam kto to jest. Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą uśmiechniętego Zayn'a.
- przyszedłem się przywitać - rzekł i złączył nasze usta w pocałunku.
- Zayn, chyba czas im powiedzieć o nas - odezwałam się gdy skończyliśmy.
- masz rację, ale później - odparł i znów wbił się moje usta.
          Zarzuciłam ręce na jego szyję i przyciągnęłam go do siebie, zaś on złapał mnie w talii i podniósł do góry, a potem posadził na blacie. Stanął między moimi nogami i zachłannie całował. Wplotłam dłoń w jego czarne włosy, a drugą gładziłam go po karku. Następnie zjechał ustami na szyję, ramie i co chwilę schodził niżej. Gdyby nie dźwięk, że popcorn jest gotowy nie wiem jak by to się skończyło.
          Oderwałam się od chłopaka, zeskoczyłam z blatu i wyciągnęłam z mikrofalówki torebkę. Otworzyłam ja i zawartość wsypałam do miski. Spojrzałam się jeszcze na Zayn'a, po czym udałam się do pozostałych. Za mną podążył mulat. Podałam miskę Niall'owi i spojrzałam na Zayn'a. Złapał mnie za rękę i zwróciła się do reszty.
- chłopaki, dziewczyny chcemy wam coś powiedzieć - wszyscy skierowali wzrok na nas. Po ich minach widać było, że zauważyli, że trzymamy się za ręce - Ja i Tani jesteśmy razem - dodał po chwili.
- to wspaniale, moje gratulacje - powiedziała Danielle przytulając mnie a potem Zayn'a.
          Pozostali nie zdążyli podnieść się z miejsc i po gratulować nam, ponieważ usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ruszyłam do korytarza i potworzyłam drzwi frontowe. Zobaczyłam stojąca na schodach wysoką blondynkę.
- ja do Harry'ego - odezwała się.
- już go wołam. Harry! - krzyknęłam.
          Po chwili pojawił się koło mnie, ale jak zobaczył ją na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Tani to... - przerwałam mu.
- wiem Taylor Swift.
- moja dziewczyna - dokończył, a ja stanęłam jak wryta i gapiłam się to na jednego to na drugiego.
          Szybko otrząsnęłam się z szoku i wraz z zakochaną parą udaliśmy się do salonu. Jak tylko weszliśmy do pomieszczenia widziałam na twarzach przyjaciół zaskoczenie. Chyba nie spodziewali się tak samo jak ja jej tutaj. Nikomu nie przeszło na myśl, że Harry może kręcić z Swift. I dopiero teraz dotarło do mnie kogo widziałam z Zayn'em w parku. To z nią szedł wtedy Styles.
          Zauważyłam jak Zayn wychodzi na taras. Szybko podążyłam za nim.
- co on wyrabia. Już raz złamała mu serce, a on znów wrócił do niej.
- może się kochają - rzekłam stając koło niego.
- zwariowałaś, oni? Ona go tylko wykorzystuje, aby było o niej głośno i jeszcze miał czelność ją tu zaprosić.
- wiesz Liam i Louis też przyszli z dziewczynami - powiedziałam.
- ale one są inne, kompletne przeciwieństwo Taylor.
- nie znam jej, więc nie mam prawa jej oceniać, ale widzę jak to wszystko przeżywa Peggie. Ona na prawdę go lubi, zwłaszcza po tym co zrobił.
- a co on zrobił? - zapytał zaciekawiony.
- nie opowiadał wam? - spytałam a on tylko pokiwał głową zaprzeczając.
          Zaczęłam opowiadać mu wszystko to co powiedziała mi siostra. Gdy skończyłam widziałam w jego oczach żal zmieszany ze złością.
- jak on mógł ją tak potraktować - wrzasnął i odpalił kolejnego papierosa.
- dasz jednego? - zapytałam.
- od kiedy ty palisz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- od teraz - odparłam.
- nie ma mowy, nie będziesz się truła.
- a ty możesz?
- ja to co innego. Palę już od kilku lat, a tobie nie pozwolę zaczynać tego świństwa - zgasił resztkę spalonego papierosa i wróciliśmy do środka.
          Kiedy weszliśmy do środka zauważyłam, że brakuje z nimi Peggie. Rozejrzałam się po pokoju, ale nigdzie jej nie widziałam. Przeprosiłam Zayn'a i udałam się na górę. Podeszłam do drzwi, które prowadziły do jej pokoju. Zapukałam, ale nie uzyskałam odpowiedzi. Spróbowałam jeszcze raz i ta sama sytuacja. Postanowiłam wejść. W pokoju panowała ciemność i głucha cisza. Zauważyłam ją skulona na łóżku. Obeszłam łóżko i usiadłam na jego brzegu. Miała zamknięte oczy, wyglądała jakby spała. Położyłam rękę na jej ramieniu. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Momentalnie przyciągnęłam ją do siebie i mocno przytuliłam. Rozpłakała się mocząc mi ramię. Zaczęłam kołysać nas na boki, aby choć trochę są uspokoić.
______________________________________________________

Witam!!!

Dzisiaj się zbytnio nie rozpisuję. Mam nadzieję, że rozdział się podoba i ktoś skomentuje. 

Dziękuję za wszystkie komentarze pod wcześniejszym rozdziałem.

Przepraszam za wszelkie błędy.

Do następnego :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Nowy blog!!!

HEY :)
Zapraszam wszystkich na nowe opowiadanie, które piszę wraz z koleżanką Agulką. Jak na razie pojawił sie prolog i nie wiem kiedy dodamy pierwszy rozdział. Za pewne jak go napiszemy. Hehehe :) 


Oczywiście mile widziane komentarze. 

Jeśli chodzi o rozdział tutaj to na 100% pojawi się jutro.
Jeszcze będę informować.
Pozdrawiam <3

wtorek, 2 kwietnia 2013

# 16

Margaret
          Obudziłam się zaskakująco wcześnie, nie wspominając, że wczoraj poszłam dosyć późno spać. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba było grubo po 2 w nocy. Tak właśnie kończą się rozmowy z siostrą, która teraz smacznie śpi koło mnie. Zaśmiałam się pod nosem, ponieważ widok Tani, jak śpi w bardzo dziwnej pozycji doprowadzić może każdego do salwy śmiechu. Z uśmiechem co mi się ostatnio nie zdarza wstałam i udałam się do łazienki.
          Stanęłam przed umywalką i przemyłam jeszcze zaspane oczy i twarz zimna wodą. Następnie rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Umyłam dokładnie całe ciało oraz swoje blond włosy. Kiedy wyszłam z kabiny, porządnie wytarłam się, posmarowałam się ulubionym jabłkowym balsamem. Potem jeden duży ręcznik zawiązałam na wysokości piersi, a drugim owinęłam włosy robiąc z niego turban.
          Wróciłam do pokoju i od razu skierowałam się do garderoby. Zaczęłam przeszukiwać wieszaki z ubraniami. W oczy wpadły mi długo zapomniane spodnie w czarno-białe azteckie wzory. Dobrałam do nich białą koszulę i niebieskie botki z odkrytymi czubkami. Z zestawem powróciłam do łazienki. Ubrałam się, wysuszyłam włosy i nałożyłam nie za mocny makijaż. Gotowa wyszłam i sprawdziłam, która godzina. Zegarek wskazywał 8:20. Dobrze, że dzisiaj obydwie mamy na 9:15 do szkoły - pomyślałam.
          Podeszłam do śpiącej jeszcze Tani i zaczęłam ją budzić.
- Tani, wstawaj - szepnęłam, ale zero reakcji.
          Nie chcę po dobroci, to zastosujemy inną metodę. Podeszłam do okna, rozsunęłam rolety i otworzyłam okno. Następnie ściągnęłam kołdrę z łóżka. Efekt był natychmiastowy. Z krzykiem zerwała się na nogi zabijając mnie wzrokiem.
- oszalałaś! - wrzasnęła.
- to nie moja wina, że nie słyszałaś jak cię wołałam - powiedziałam i tak po prostu wyszłam z pokoju.
          Zeszłam na dół do kuchni zrobić mi i sis jakieś szybkie śniadanie. Otworzyłam lodówkę i zauważyłam na talerzy dwa kawałki pizzy z wczoraj.
          Wyciągnęłam je i wsadziłam do opiekacza. Gdy się zagrzały wyciągnęłam je a w tym czasie zeszłam gotowa ubrana w ciemne spodnie, beżowy sweter i botki.
          Zjadłyśmy śniadanie i udałyśmy się do korytarza. Każda założyła na siebie czarną skórzaną kurtkę i wyszłyśmy z domu wcześniej zamykając drzwi na klucz.
- jedziemy moim czy twoim? - spytała. 
- cholera zapomniałam, że wczoraj zostawiłam swój na parkingu przed szkołą - rzekła.
- no to zapraszam - powiedziałam i skierowałam się do garażu.
          Wyciągnęłam kluczyki z torebki i zasiadłam za kierownicą, zaś Tani an miejscu pasażera. Wyjechałam na jezdnię i ruszyłyśmy w kierunku szkoły. Po upływie niecałych 10 minut dotarłyśmy pod budynek szkoły. Zaparkowałam na wolnym miejscu parkingowym, a następnie podeszłyśmy do szkoły, gdzie na schodach stały i czekały na nas Kristin i Hannah.
          We czwórkę weszłyśmy do szkoły i co pierwsze poszłyśmy do naszych szafek. Zostawiłam w niej kurtkę a za to zabrałam podręcznik do chemii i fizyki.

5 GODZIN PÓŹNIEJ

          Nareszcie koniec. Wyszłam z sali i zmierzałam do wyjścia. Nie spodziewanie ktoś złapał mnie za nadgarstek i odwrócił. Przed sobą zobaczyłam Jack'a. Wystraszyłam się jego widok. nie wiedziałam co zamierza zrobić. Chciałam się wyrwać, ale zbyt mocno mnie trzymał i im dłużej próbował tym bardziej bolało.
- puść mnie - krzyknęłam. 
- przepraszam - powiedział puszczając mnie i już chciałam odejść, ale zatrzymał mnie - proszę daj mi chwilę, wysłuchaj mnie tylko.
Stanęłam, skrzyżowałam ręce na piersi i czekałam.
- chciałeś, abym cię wysłuchała to teraz mów - rzuciłam oschle.
- przepraszam za wszystko co ci zrobiłem. Wiem nie powinienem cię tak traktować. To był impuls. Zobaczyłem te zdjęcia i nie panowałem nad sobą. Proszę wybacz mi. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy tylko wróć - rzekł cały czas patrząc mi prosto w oczy.
- skończyłeś? - spytałam, a on kiwnął głową.
          Bez słowa odwróciłam się od niego i po prostu wyszłam przed szkołę.
Co on sobie myślał, że przeprosi, a ja rzucę mu się w ramiona i tak po prostu mu wybaczę. Chyba bym musiała na głowę upaść, aby tu zrobić. Nigdy w życiu do niego nie wrócę. Nie po tym co zrobił.
          Stanęłam przy aucie i czekałam na Tani. Po paru minutach zjawiła się.
- jedziemy? - spytałam.
- czekaj - powiedziała i wyciągnęła z torebki dzwoniący telefon, po czym odebrała.
- hey... tak właśnie skończyłam, A ty?... nie trzeba, przecież jestem samochodem... jasne czemu nie... dobrze to do zobaczenia... ja ciebie też, pa - rozłączyła się i zwróciła się do mnie - chłopcy dzisiaj do nas wpadną, więc jadę do sklepu kupić coś do jedzenia - odparła.
          Każda udała do swojego samochodu i pojechała w inny kierunek.

Tatiana
          Wsiadłam do mojego Jeep'a i ruszyłam do sklepu. Najbliżej okazało się Tesco. Wysiadłam i skierowałam się do środka. Złapałam wózek i chodziłam między regałami. Pakowałam do niego kilka paczek chipsów, ciastka, ulubione paczki żelek, duży słoik nutelli i nie zapominając o czymś mocniejszym. Zrobiłam też zapasy na najbliższe dni, ponieważ lodówka zaczynała świecić pustkami. Gdy jechałam z pełnym wózkiem do kasy przez przypadek zahaczyłam o inny wózek.
- przepraszam - rzekłam kucając, aby pozbierać kilka rzeczy, które wypadły mi z wózka.
- nic się nie stało - powiedział i w tym samym momencie sięgnęliśmy po paczkę żelek Haribo.
          Nasze ręce dotknęły się, ale szybko zabrałam swoją i wstałam. To samo zrobił on.
- to chyba twoje - odparł i podał mi paczkę.
- dziękuję - powiedziałam i spojrzałam na niego.
          Okazał się to chłopak nie wiele starszy ode mnie z burzą rudych włosów na głowie i przyjemnym uśmiechem.
- nie przedstawiłem się. Jestem Ed - przedstawił się.
- Tani - rzekłam i uścisnęłam jego rękę - przepraszam, ale się spieszę. Miło było cię poznać - pożegnałam się i wyminęłam go kierując się do kasy.
          Po zapłaceniu, wpakowaniu wszystkich zakupów do toreb, wyszłam ze sklepu.
- Tani - zawołał głos, a po chwili pojawił się koło mnie Ed - może poszłabyś ze mną na kawę, jeżeli chcesz? - zapytał.
          Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 16:00. Chłopcy mają przyjść dopiero za dwie godziny, więc mam trochę czasu.
- chętnie - odparłam i podeszłam do samochodu, aby wpakować zakupy do bagażnika.
          Po wcześniejszym zamknięciu auta udałam się z nowo poznanym do kawiarni niedaleko. Usiedliśmy przy wolnym stoliku i złożyliśmy zamówienie. Zamówiłam sobie moje ulubione latte macchiato, a mój towarzysz mrożone cappuccino.
- czym się zajmujesz? - spytała popijając łyk kawy.
- jestem muzykiem. Może słyszałaś moje piosenki, "Kiss me", "Give me love"?
- kocham te piosenki. Nie wiedziałam, że ty je śpiewasz - powiedziałam nie dowierzając, że siedzę z autorem piosenek, które słuchałam przez ostatnie miesiące.
          Szczerze to nie interesowałam się, kto dokładnie je śpiewa, jak on wygląda. Ważniejszy był dla mnie sens piosenek, sam tekst. To jego piosenki w nie wielkim stopniu pomogły mi powrócić do normalności.
Nie wiem, ile czasu tak siedzieliśmy, ale polubiłam go. Dogadywaliśmy się świetnie. I pomyśleć, że w zwykłym sklepie można poznać kogoś takiego.
- przepraszam cię, ale muszę już iść - rzekłam, gdy spojrzałam na wiszący zegar na ścianie i wskazujący 17:15 - nie długo przychodzą znajomi, więc rozumiesz - wstałam i wyciągnęłam z torebki portfel w celu zapłaty.
- nie - zaprzeczył - ja stawiam - zapłacił i wyszliśmy.
- a może chcesz iść ze mną? - zapytałam, gdy znaleźliśmy się przed wejściem na chodniku.
- nie, nie chcę przeszkadzać - odparł.
- no coś ty, chodź. Pogadamy, pośmiejemy się. Nie daj się prosić.
- no dobra jeśli już tak chcesz, pójdę - zgodził się.
- super, nie można było tak od razu - rzekłam i skierowaliśmy się do samochodu.
______________________________________________________

Cześć wszystkim :)

Sądzę, że rozdział wyszedł fajnie. Pisałam go przy piosenkach Ed'a Sheeran'a i tak wpadłam na pomysł, aby do dodać go do opowiadania i tak o to jest. Myślę, że podoba wam się taki pomysł. 

Piszcie co o tym i o rozdziale sądzicie.

Pozdrawiam Patrysia :) :) :)

piątek, 29 marca 2013

# 15

Margaret
          Siedziałam w swoim pokoju z kubkiem gorącej czekolady. Tani jakieś trzy godziny temu wyszła do szkoły a ja nie miałam pojęcia co mam robić pod czas jej nieobecności. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam. Przymknęłam oczy, bo czułam jak zbierają się w nich łzy. Nie chciałam płakać, ale w takiej sytuacji nic lepszego nie potrafiłam zrobić. Czułam się bezradna, zapomniana przez świat. Dlaczego to musi tak boleć? Dlaczego nie mogę o tym zapomnieć i żyć dalej tak jakby to się nigdy nie wydarzyło? Zadawałam te pytania, ale nie potrafiłam na nie odpowiedzieć. Teraz potrzebował kogoś, komu mogłabym się wygadać i jedną z nie wielu osób była moja siostra, której mogłam powiedzieć wszystko. Wiedziałam, że mnie zrozumie i doradzi co mam zrobić. Nie chciałam czekać, aż wróci, ale też nie chciałam dzwonić do niej i przeszkadzać jej w skupieniu się w szkole. Kolejną osobą była moja przyjaciółka Hannah. To z nią za przyjaźniłam się, gdy wraz z Tani i mamą przeprowadziłam się do Londynu.
          Sięgnęłam szybko po mój telefon i wybrałam numer Hannah'y. Po trzech sygnałach odebrała.
- cześć - usłyszałam jej głos.
- cześć nie przeszkadzam? - zapytałam.
- ależ skąd. Nie poszłam do szkoły i właśnie siedzę w domu - odpowiedziała.
- a mogłabyś do mnie przyjść? - zadałam kolejne pytanie.
- oczywiście za 10 minut będę - rzekła i rozłączyła się.
          Tak jak powiedziała, tak też było. Za niedługo pojawiła się przed moim domem. Wpuściłam ją do środka i zaprowadziłam do salonu a sama poszłam do kuchni zrobić nam po kubku herbaty. Gdy się już zaparzyła wróciłam z powrotem. Podałam jej kubek i usiadłam obok.
- Peggie słyszałam, że rozstałaś się z Jack'iem - rzekła.
- tak w końcu to zakończyłam.
- cieszę się, ale widzę że jeszcze coś cię gnębi. Peggie wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć - powiedziała odkładając kubek na stolik przed nami i spoglądając w moją stronę.
          Opowiedziałam jej o wszystkim z wczorajszego dnia. Gdy skończyłam bez słowa przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła. Potrzebowałam tego. Wsparcia, pocieszenia i powiedzenia, że wszystko się ułoży i będzie dobrze.
- Peggie wiedz, że możesz na mnie liczyć i zobaczysz znajdziesz swojego księcia, który pokocha cię bez granicznie jak nikt inny - powiedział gładąc mnie po włosach.
- dziękuję - rzekłam gdy się odsunęłyśmy od siebie.

Tatiana
          Gdy doszliśmy już na miejsce stanęliśmy na brzegu trzymając się za ręce.
- jak tu pięknie - rzekłam tuląc się do Zayn'a.
- wiesz, że to tutaj kręciliśmy teledysk do "What makes you beautiful" - powiedział i objął mnie ramieniem.
- tak? Dlatego z skądś kojarzyłam te miejsce - odparłam.
- przejdziemy się? - zapytał.
          Kiwnęłam głową i ruszyliśmy. Szliśmy piaskiem trzymając się za ręce. Nagle wpadłam na świetny pomysł.
- złap mnie! - krzyknęłam i zaczęłam biec przed siebie.
          Biegłam ile sił w nogach, lecz i tak nie zdołałam uciec przed moim chłopakiem. Dobiegł, uwięził mnie w mocnym uścisku i zaczął machać mną na wszystkie strony.
- aaa! Puść mnie! - krzyczałam.
- o nie, tak łatwo cię nie puszczę - rzekł i powalił mnie na ziemię.
- głupku co ty odwalasz - rzekłam i zaczęłam się śmiać.
          Zayn złapał moje nadgarstki i położył je na wysokości mojej głowy. Spoglądałam na niego i czekałam na kolejny jego krok. Zaś on nachylił się i złączył nasze usta w długi i namiętny pocałunek. Nasze języki połączyły się w dzikim tańcu. Poczułam jak jego ręce wędrują wzdłuż moich pleców, aż kończą na pupie.
          W końcu odsunęłam się od niego, ciągle mając ręce na jego szyi. Przyjrzałam mu się dokładnie. W jego oczach ujrzałam małe iskierki, a na jego ustach zagościł szeroki uśmiech.
          Leżeliśmy tak przez chwilę, po prostu patrząc sobie w oczy. Czułam jego ciepły oddech na policzkach.
- kocham cię - rzekłam zadowolona.
- ja ciebie też - odpowiedział całując mnie w czubek nosa, po czym wstał - Ale chyba pora już wracać do domu - dodał podnosząc mnie z ziemi.
- masz rację - potwierdziłam.
          Zebraliśmy nasze rzeczy z brzegu i udaliśmy się z powrotem do samochodu. Po drodze Zayn włączył radio i akurat leciała jedna z moich ulubionych piosenek Usher'a - "Scream". Zaczęłam po cichu podśpiewywać i kiwać się w rytm muzyki.
- nie wiedziałem, że potrafisz śpiewać - stwierdził, gdy piosenka się skończyła.
- bo nie umiem - rzekłam.
- nie oszukuj, przecież słyszałem. Masz ładny głos.
- nie prawda - zaprzeczyłam.
- dlaczego nie chcesz się przyznać do tego, że potrafisz śpiewać? - zapytał a ja nie chciałam odpowiadać, więc odwróciłam się do okna i zauważyłam, że byliśmy już w Londynie.
          Po paru minutach podjechaliśmy pod mój dom. Szybko wyszłam z samochodu i nie czekając na Zayn ruszyłam w stronę drzwi.
- Tani, zaczekaj - zawołał i złapał mnie za rękę ty samym odwracając mnie przodem do niego - przepraszam jeśli powiedziałem coś nie tak.
- to ja powinnam cię przeprosić za moje zachowanie.
- nic nie szkodzi - powiedział przyglądając mi się uważnie a następnie przyciągając mnie i czule całując.
          Zarzuciłam ręce na jego szyję i oddając pocałunek. Nie wiem jak to długo trwało, ale nagle oślepiło nas światło fleszy. Oderwaliśmy się szybko i spojrzeliśmy się w kierunku krzaków, w których ukrywał się jeden z tych wcipskich paparazzi.
          Złapałam go za rękę i pociągnęłam do domu. Znaleźliśmy się w korytarzu. Zdjęłam czapkę oraz kurtkę. To samo zrobił Zayn.
- napijesz się czegoś? - spytałam wchodząc do kuchni.
- wolałbym ciebie - odparł łapiąc mnie w talii.
- Zayn hehe... przestań - rzekłam, gdy poczułam jak składa na mojej szyi pocałunki.
- nie podoba ci się? - zapytał.
- oczywiście, że tak. Tylko nie chcesz chyba, żebym wylała - pokazałam na dwie szklanki z napojem.
          Udaliśmy się do salonu. Zayn usiadł a ja oparłam się plecami o jego klatkę piersiową i w takiej pozycji postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Przez chwilę sprzeczaliśmy się w wyborze filmu, aż w końcu stanęło na tym, że obejrzymy najnowszą część Step up 4: Revolution. Pod czas reklam skoczyłam do kuchni i przyniosłam coś do przegryzienia.
          W trakcie trwania filmu z góry zeszłam najpierw Hannah, przyjaciółka sis a potem Peggie. Obie skierowały się do korytarza. Po kilku sekundach pojawiła się z powrotem. Od razu ruszyła w stronę schodów.
- Peggie! - zawołałam - masz ochotę obejrzeć z nami film? - zapytałam.
- nie chcę wam przeszkadzać. Jak coś to będę u siebie - rzekła i weszła na górę.
          Resztę filmu oglądaliśmy w ciszy wpatrzeni w telewizor. Jak tylko się skończył i pokazały się napisy, wyłączyłam TV i wstałam odnieść brudne naczynia do kuchni.
- kochanie będę się zbierał. Jutro z samego rana mam próbę i chciałbym być wyspany. Inaczej znów będę miał przechlapane u Paul'a - powiedział Zayn.
- oki - odrzekłam odprowadzając go do drzwi.
          Pożegnaliśmy się i wyszedł a ja od razu ruszyłam na górę. Bez pukania weszłam do pokoju Peggie, gdzie siedziała na swoim łóżku z zamkniętymi oczami i słuchała muzyki. Na początku mnie nie zauważyłam. Dopiero jak usiadłam koło niej zdjęła słuchawki i spojrzała na mnie.
          Dostrzegłam w jej oczach łzy. Wiedziałam czym są one spowodowane. Przybliżyłam się do niej i mocno ją przytuliłam, zaś ona wtuliłam się we mnie i oddała się emocjom. Przez jakąś chwilę szlochała w moje ramię. Kiedy się odsunęła przetarła policzki z łez i zaczęłam.
- dlaczego to musi spotykać mnie. Czemu nie mogę żyć szczęśliwie jak inni - żaliła się.
- kochana zobaczysz niedługo wszystko się ułoży i nie będziesz o tym pamiętać. Spójrz na mnie. Pamiętasz przez co przechodziłam i zobacz dałam radę i uwierz ty też dasz radę. Nie jesteś sama. Masz mnie, Hannah, mamę... no i chłopców. Uda się, tylko trzeba czasu - powiedziałam.
          Wiedziałam to ze swojego doświadczenia. Przecież ja też przechodziłam przez coś podobnego. Może nie byłam tak traktowana przez Chris'a tak samo jak Peggie przez Jack'a, ale po rozstaniu już tak bywa. Ma się złamane serce, które krwawi, podły humor, nie ma się ochoty na nic, ale dzięki Peggie wyszłam z tego i teraz ja pomogę jej przez zwyciężyć wszystko.
______________________________________________________

No to mamy kolejny rozdział. 

Stwierdzam, że moja długa przemowa nic nie skurała. No trudno.

Tak jak pisałam wcześniej czekam na 10 waszych komentarzy i wtedy wstawię nowy rozdział.


CZYTASZ - KOMENTUJ


Życzę miłego czytania i do następnego :)

wtorek, 26 marca 2013

Kilka słów!!!

Widzę, że nie zależy wam, że nie chcecie nowego rozdziału. Ja rozumiem, że może nie macie czasu, bo szkoła, nauka, albo wam się nie chcę. Szczerze mi też się nie chcę pisać komentarzy, ale staram się to nadrobić. Zostawiam pod kolejnym rozdziałem. 
Czytam wiele opowiadań i nie raz nie mam czasu lub dosłownie nie mam ochoty. Ja to doskonale rozumiem. Ale naprawdę nie da rady poświęcić chwili, aby napisać chodź by jeden wyraz: fajny?? To nic nie kosztuje. 
Uwierzcie mi każdy nawet najmniejszy komentarz daje ogromnie dużo i radości i motywacji. Wtedy wiem, że nie piszę tego wszystkiego na próżno, że ktoś to czyta.
Oczywiście dziękuję tym osobą, które doceniają moją ciężką pracę i zostawiają komentarze. Jesteście kochani.

Widzę też liczbę wyświetleń każdego rozdziału oraz liczbę komentarzy pod nim. I wiecie co?? Robi się smutno. Komu nie zrobiło się smutno na widok 30-40 wyświetleń, a widok 5-6 komentarzy. Dosłownie załamuje człowieka.
Ja nie wymagam od was nie wiadomo czego. Czegoś nie możliwego, aby każdy kto wchodzi tu i czyta zostawiał komentarz. Ale czy nie mogło być chociaż tak, aby połowa, nawet 1/3 odwiedzających. Czy tak trudno??

Ludzie (przepraszam, że się tak do was zwracam) to nie jest takie proste. Usiąść i napisać rozdział. Czasem ma się wenę twórczą i przychodzi to z łatwością, ale czasem jest tak, że siedzisz patrzysz się w czystą, białą kartkę i przez najbliższe dni nie możesz skleić nawet jednego sensownego zdania. To jest naprawdę nie do zniesienia. Wiesz, że czekają na coś nowego, a ty siedzisz i czujesz się pusta, wyssana z pomysłów. To jest najgorsze. Przemyślcie to, bo nie chcę kończyć tak szybko z czymś co pozwala mi chodź na chwilę czuć się jak w innym świecie. Nie myśleć o szarej rzeczywistości.

Przepraszam, ale jeżeli tak dalej będzie to nie mam po co pisać, bo dla kogo?? Dla siebie?? Nie warto.
Po co mam się wysilać, męczyć w wymyślaniu coraz to nowych części opowiadania. Marnować tylko czas, jak i tak tego nikt nie czyta. Bez sensu...

P.S. Sorry, że tak się rozpisałam, ale wylałam wszystko co czułam i myślałam. 
Nowy rozdział powinnien pojawić się do końca tygodnia.
Pozdrawiam Patrysia :) :) :)

wtorek, 19 marca 2013

# 14

Tatiana
          Z mojej krainy snów wyrwał mnie mój budzik. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego - 7:30. Wstałam i podeszłam do okna. Odsłoniłam rolety i przeciągnęłam się spoglądając przez okno. Na zewnątrz świeciło słońce, ale można było dostrzec lekki wiatr i coś spadającego, przypominającego śnieg.
          Uśmiechnięta zabrałam z garderoby spodnie w biało-czarne paski, jeansowa koszulę oraz granatowe vansy <klik> i udałam się do łazienki ogarnąć się. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, umalowałam delikatnie i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, gdzie nikogo nie zastałam. Na lodówce dostrzegłam tylko przyczepioną kartkę. Zdjęłam ją i zaczęłam czytać.
"Tani, Peggie nie będzie mnie przez najbliższe trzy dni. Wyjeżdżam do NY na sesję zdjęciową. Zostawiam wam parę funtów na codzienne potrzeby. Proszę zachowujcie się i nie róbcie głupot." 
                                                                                Całuję mama
          Odłożyłam kartkę i zabrała się za robienie śniadania. Z talerzem pełnym kanapek z szynką i serem oraz kubkiem kawy zasiadłam przy stole. W tym samym momencie w drzwiach pojawiła się zaspana Peggie.
- cześć - powiedziała ziewając.
- hey, a ty jeszcze w piżamach? Za 10 minut wychodzimy do szkoły - rzekłam widząc ją nie gotową.
- dzisiaj nie idę - odparła podchodząc do blatu, gdzie stał ekspres do kawy.
- jak to nie idziesz znowu? - zapytałam.
- nie chcę go spotkać - powiedziała nalewając sobie do kubka ciemnego napoju.
- przecież wiesz, że nie unikniesz tego. Prędzej czy później i tak to nastąpi.
- to ja wolę to później.
- jak chcesz, ja lecę. Widzimy się o 15? - spytałam..
- tak - odpowiedziała a ja wyszłam do korytarza, gdzie ubrałam czarną skórzaną kurtkę oraz czarną, wełnianą czapkę na moje długie, falujące blond włosy.
          Wyszłam z domu, wsiadłam do mojego samochodu, podłączyłam iPoda do odtwarzacza i wraz z rytmem muzyki ruszyłam w kierunku szkoły. Po około 5 minutach dojechałam pod budynek szkoły. Zaparkowałam, a następnie po zamknięciu auta weszłam do środka. Standardowo przy szafkach spotkałam Kristin i razem udałyśmy się do klasy na lekcję historii.
          Siedziałam w ławce kompletnie nie obecna. Co jakiś czas próbowałam słuchać wykładu Pani Belfajer, lecz moje myśli były zupełnie gdzie indziej, a dokładniej mówiąc to rozmyślałam o wczorajszym dniu i o tym co wydarzyło się przed domem.
- Johnson! Tatiana Johnson - zawołała nauczycielka - ja rozumiem, że może cię nie ciekawię, a nie raz wręcz nudzę, ale mogłabyś chociaż przez chwilę posłuchać o czym mówię - dokończyła.
- przepraszam - rzekłam spuszczając głowę na dół.
- mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy - powiedziała i powróciła do omawiania konfliktu w Irlandii Północnej.
          Następne lekcje nie były ciekawsze od tej, ale gdy wybił wyczekujący dzwonek. Zebrałam wszystkie swoje rzeczy i czym prędzej wyszłam ze szkoły.
          Na przeciwko mnie zobaczyłam stojącego i opierającego się o samochód mojego chłopaka. Szybko ruszyłam w jego stronę.
- co ty tu robisz? - spytałam na wejściu.
- a przywitać się to nie łaska - jęknął na co ja wywróciłam teatralnie oczami.
          Spojrzał na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami, którymi po prostu nie mogłam się oprzeć. Położył swoje ręce na mojej talii i przyciągnął do siebie, a następnie nachylił się i namiętnie pocałował. Gdy się odsunęliśmy od siebie Zayn otworzył przede mną drzwi a ja bez słowa wsiadłam do środka. Zaś on okrążył samochód i zasiadł za kierownicą.
- Zayn, a mój samochód? - spytałam przypominając sobie o tym, że rano przyjechałam własnym autem do szkoły.
- nie przejmuj się odbierzesz go jutro - rzekł i odpalił silnik.
- Zayn, gdzie my jedziemy? - zapytałam się po paru minutach, gdy okazało się, że jedziemy kompletnie w inny kierunek niż mój czy chłopców dom.
- niespodzianka - odparł tylko i dalej wpatrywał się przed siebie.
- Zayn... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- jak dojedziemy to się wszystkiego dowiesz - powiedział a ja odwróciłam się udając obrażoną i spoglądałam przez szybę na otaczający nas krajobraz.
- kochanie - zawołał.
- nie rozmawiam z tobą - rzekłam w ogóle na niego nie patrząc.
          Po 30 minutowej podróży pojechaliśmy na miejsce. Zayn wyskoczył z samochodu i podszedł do mnie. Wysiadłam i chciałam rozejrzeć się gdzie jesteśmy, ale nie pozwolił mi.
- nie, nie, nie. To miała być niespodzianka - poinformował i wyciągnął z kieszeni czarną chustę, a następnie zasłonił mi ją oczy.
- głupku przecież, ja nic nie widzę - jęknęłam.
-to dobrze - złapał mnie za rękę i zaczął prowadził mnie powoli w nieznany mi kierunek.
- Zayn ja za raz się przewrócę - marudziłam.
          Nagle poczułam jak unosi mnie do góry i przez resztę drogi niesie na rękach. Nie wiem ile czasu tak szliśmy, ale zdecydowanie minęło trochę czasu. Po chwili odstawił mnie na ziemię i rzekł.
- gotowa? – zapytał cicho.
- mhhmm... - potwierdziłam.
- uwaga... raz, dwa, trzy! - powiedział i odsłonił mi oczy.
- wow... - tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić będąc pod wielkim wrażeniem.
          Okazało się, że staliśmy  na jednym z klifów, a przed nami rozciągało się ogromne, falujące morze. Poniżej nas była plaża, na której nikogo nie było. Rozglądałam się dookoła nie wierząc własnym oczom. Uśmiechnęłam się najszerzej jak potrafiłam.
- podoba Ci się? - zapytał Zayn tuląc się do mnie od tyłu.
- nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziałam, odwróciłam się i przytuliłam mocno do chłopaka - dziękuję - rzekłam cicho napawając się wonią jego oszałamiających perfum.
- nie ma za co. Chodź zejdziemy na dół - złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę ścieżki prowadzącej na plażę.
______________________________________________________

Hey miśki :)

Jak podoba się nowy rozdział?? Myślę, że jest spoko, ale to wy oceniacie nie ja.

 

No dobra przejdźmy do ważniejszej sprawy. Postanowiłam wprowadzić innowację. Zobaczymy czy się uda. Chodzi o to, że wy będziecie decydować kiedy pojawi się rozdział. A jak?? Pod każdym musi pojawić się minimum 10 komentarzy i więcej. 


Wiem, że może teraz głupotę wymyślałam, ale zdecydowanie widok większej liczby komentarzy bardziej zmotywuje mnie do napisania dla was nowego rozdziału niż teraz jak widzę 4 komentarze i zapewniam, że wtedy rozdziały będą pojawiać się częściej. 


Miłego czytania i do następnego :)