czwartek, 9 maja 2013

# 22

Tatiana
          Gdy byliśmy już na schodach, ignorując Perrie od kluczył drzwi i weszliśmy do środka.
- jestem w ciąży - krzyknęła za nami różowo włosa.
          Po usłyszeniu tego zamarłam.  To było tak, jakbym dostała kulą ziemską między oczy. Najpierw ciemność i wszechogarniający ból, a potem swiadomość końca wszystkiego. Wiadomość ta wniknęa we mnie jak wirus i zaczęła mnie pustoszyć od środka. Szybko puściłam rękę Zayn'a spoglądając na niego. Widać było po nim, że jest w szoku tak samo jak pozostali. Odwróciłam wzrok na dziewczynę, która teraz stała w korytarzu tuż za nami.
- będziesz ojcem - zwróciła się do Zayn'a.
          Czułam jak w oczach zbierają się łzy, nie wytrzymałam z zaszklonymi oczami spojrzałam na chłopaka, po czym wybiegłam z domu. Słyszałam jak mnie woła, ale ignorowałam to i biegłam dalej przed siebie. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam pojęcia gdzie się udaję, ale chciałam teraz jak najdalej znaleźć się od niego.
          Zalana łzami dobiegłam do miejsca, gdzie zawsze chodziłam, jak byłam w złym humorze. Oparłam się o drzewo i schowałam twarz w dłonie wybuchając jeszcze gorszym płaczem. Nie miałam pojęcia jak on mógł mi coś takiego zrobić. Zapewniał, że mnie kocha i zawsze będzie ze mną. A teraz spodziewa się dziecka z byłą dziewczyną. Nienawidziłam go teraz najbardziej na świecie.
          Czułam jak wibruje mi dzwoniący telefon w kieszeni. Nie miałam zamiaru z nikim rozmawiać. Chciałam być sama. Nie mam pojęcia jak długo siedziałam, ale potwornie zmarzłam. Stałam trzęsąc się z zimna i ruszyłam. Nie chciałam wracać do domu, ale też nie chciałam chodzić już po dworze. Jedynym odpowiednim miejscem jakie mi zostało to dom Josh'a. Tylko teraz tam mogłam znaleźć spokój i ciszę.
          Skierowałam się chodnikiem, gdzie nie gdzie oświetlony latarnią. Przemierzając prawie cały Londyn w końcu dotarłam na miejsce. Stanęłam przed drzwiami i zawahałam się. Wcisnęłam domofon i po chwili drzwi
otworzyły się, a w nich stanął przyjaciel. Nie czekając na nic wtuliłam się w jego ramię i zaszlochałam cicho. Czułam się beznadziejnie i gdyby nie Josh, pewnie całkiem bym się załamała. On zawsze wie co w takich sytuacjach powinien powiedzieć czy zrobić.
          Odsunęłam od niego głowę i wytarłam nos w chusteczkę. Josh mocniej objął mnie ramieniem i przystawił mi do ust kostkę czekolady. Wzięłam ją do ust i delektowałam się jej smakiem. Była taka słodka w przeciwieństwie do mojego życia. Usiedliśmy w salonie. Opowiedziałam mu o wszystkim a on objął mnie i mocno przytulił.
- nie rozumiem czym się przejmujesz, przecież on cię kocha, a to że Perrie jest w ciąży stało się za nim byliście razem - mruknął.
- ale te uczucie, że on na zawsze będzie związany z nią... boli - jęknęłam
- słonko kochasz go, więc idź z nim porozmawiaj, wytłumaczcie sobie wszystko.
- to nie jest takie proste Josh - rzekłam cicho i wtuliłam się w niego.
          Już więcej nie rozmawialiśmy o tym. Uznał, że najlepszym lekarstwem na moje zranione serce będzie jedzenie wszystkiego co ma kalorie, oglądanie głupich komedii, oczywiście nieromantycznych.
          Faktycznie to po części pomogło, przez ten czas zapomniałam o wszystkim i dobrze się bawiłam. Przy Josh'u zawsze dobrze się czułam. To dlatego jest najlepszym przyjacielem. W trakcie filmu zasnęłam wtulona w niego.

Zayn
          Po wyjściu Tani, próbowałem ją wołać, nawet biegłem za nią, ale ona mnie nie słuchała. W końcu poddałem się i zawróciłem. Czułem się jakby cały świat mi się zawalił. Z jednej strony miałem mieć dziecko z byłą, a z drugiej zraniłem najważniejszą osobę mojego życia. Dziewczynę, którą bezgranicznie kocham.
Wparowałem do domu, gdzie wszyscy nadal przebywali.
- jesteś z siebie zadowolona - wrzasnąłem w stronę Perrie - zrujnowałaś mi życie. Przez ciebie Tani więcej się do mnie nie odezwie, gratuluję dopięłaś swego - wbiegłem na górę i zamknąłem się w swoim pokoju trzaskając drzwiami.
          Oparłem się plecami o drzwi nie miałem pojęcia co teraz mam począć. Nagle moje życie obróciło się o 1800. Wściekły z całej siły walnąłem pięścią w ścianę. Złapałem paczkę papierosów i odpalając pierwszego wyszedłem na balkon. Zaciągnąłem się, a po chwili wypuściłem z ust dym. Natychmiast
poczułem ulgę, jakby wszystkie emocje odpłynęły wraz z dymem. Nie wyobrażałem sobie teraz mojego życia. Jak to będzie być ojcem. Przecież ja się do tego kompletnie nie nadaje. I co będzie ze mną i Tani. Nie mogę tego tak po prostu zostawić. Muszę z nią porozmawiać, tylko jak bym wiedział gdzie jest. Znając ją na pewno nie poszła do domu, przecież jakbym tylko zaczął ją szukać to pierwsze co poszedłem bym właśnie do jej domu. Do koleżanki żadnej też nie mogła pójść za krótko tu mieszka. Nie zna się zbyt dobrze z nikim.
          Zgasiłem papierosa i odpaliłem drugiego pogłębiając się bardziej w myśl gdzie podziewa się moja dziewczyna. Chyba tak mogę jeszcze ją nazwać.
          Szybko wyciągnęłam telefon i po wystukaniu dobrze znanego mi numer czekałem aż odbierze. Cholera odrzuciła połączenie. Znów zadzwoniłem a ta sama sytuacja. Nie dam się tak łatwo poddać. Próbowałem chyba z dziesięć razy, ale za każdym razem nie odbierała. Wysłałem też kilkanaście sms'ów, ale na nic. Żadnej odpowiedzi.
          Wykończony dzisiejszymi wydarzeniami padłem na łóżko, zamykając oczy i próbując zasnąć. Mijały godziny, a ja nadal leżałem i nie potrafiłem zasnąć. Czułem zmęczenie, ale za cholerę nie mogłem spać. Dopiero około 5 nad ranem udało mi się choć na chwilę zasnąć. Chyba musiałem być bardzo wyczerpany wszystkim.
______________________________________________________

Hey! Wiem, że do najdłuższych nie należy, ale nie dałam rady nic więcej napisać.

 Mieliście rację z tą ciążą, ale czy domyślicie się co będzie dalej.

Piszcie w komentarzach wasze opinie o rozdziale. 


P.S. Przepraszam, że nie wstawiłam go jak pojawiło się 5 wyczekujących komentarzy, ale w tym czasie rozdział nie był skończony.

piątek, 3 maja 2013

# 21

Margaret
          Obudziłam się około 7:00. Promienie słońca wpadały do mojego pokoju. Jeszcze miesiąc i święta - pomyślałam - ciekawe jak teraz będzie w szkole. Od samego początku trzymałyśmy się razem, nie miałyśmy w szkole przyjaciół, no nie wspominając Hannah'y i Kristin. Nikt nigdy jakoś specjalnie nie interesował się nami. Teraz zna nas cała Wielka Brytania i nagle wszyscy zaczęli się nami interesować.
          Zeszłam na dół. Mama za pewne już w pracy, a Tani jeszcze śpi. Zrobiłam sobie śniadanie i zasiadłam przy wyspie. Po zjedzeniu wróciłam na górę. Ubrałam się, włosy pozostawiłam rozpuszczone i gotowa
poszłam do sis. Zapukałam do drzwi, ale nie usłyszałam odpowiedzi. Złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Gdy weszłam do pokoju i nigdzie jej nie zastałam. Po chwili wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem.
- cześć - rzekła jak tylko mnie zobaczyła.
- cześć - przywitałam się i usiadłam na jej łóżku przyglądając się jak przegląda wieszaki z ubraniami.
          Po upływie kilku minut trzymała w rękach wybrany zestaw na dzisiejszy dzień. Były to czarne legginsy, biały sweter, jeansowa kurtka z skórzanymi rękawami i czarne botki na brązowym słupku <klik>. Udała się do łazienki a po 20 minutach powróciłam ubrana i umalowana.
          Razem zeszłyśmy na dół. Tani widząc późną godzinę na zegarku wzięłam tylko z lodówki pitny jogurt i suchą bułkę i wyszłyśmy z domu. Na zewnątrz prószył śnieg, a mój samochód był cały biały. Wraz z Tani zaczęłyśmy go oczyszczać, gdy był już cały czysty, wsiadłyśmy i ruszyłyśmy do szkoły. Oczywiście po drodze były korki, przez co spóźniłyśmy się na lekcje. Postanowiłyśmy nie iść na pierwszą tylko usiadłyśmy na ławce i czekałyśmy na dzwonek.
          Cały dzień minął nam spokojnie, czasem inne dziewczyny patrzyły na nas krzywą, ale nie przejmowałyśmy się tym. To, że znamy chłopców nie oznacza, że teraz będziemy zachowywać się jak gwiazd.
          Wychodząc z budynku zaczął dzwonić mój telefon. Nie miałam pojęcia kto o tej porze może do mnie
wydzwaniać. Wyciągnęłam go z torebki i okazało się, że to mama. Szybko wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- hey córciu - usłyszałam jej głos w słuchawce.
- hey mamo, coś się stało?
- dzwonię do was z pewną propozycją - powiedziała.
- zamieniam się w słuch - odparłam.
- dzisiaj mam sesję zdjęciową z chłopakami z One Direction i wiem, że się znacie.
- to prawda nie da się ukryć - rzekłam.
- pomyślałam, że może chciałybyście zapozować z nimi.
- że w sensie ja i Tani?
- tak, to co zgadzacie się? - spytała, a ja spojrzałam na siostrę, która zbytnio nie miała pojęcia o co chodzi - a w ogóle Tatiana jest z tobą?
- tak, zapytam - odpowiedziałam - Tani masz ochotę zapozować do zdjęć z Zayn'em, Liam'em, Louis'em, Niall'em i Harry'm - te ostatnie imię ciężko było przejść mi przez gardło.
- no jasne, czemu nie - rzekła rozpromieniona.
          Po przekazaniu odpowiedzi matce, kazała nam od razu przyjechać do jej studia, więc wsiadłyśmy do samochodu i udałyśmy się w kierunku centrum.
          30 minut później podjechałyśmy pod wielki wieżowiec. Wysiadłyśmy i skierowałyśmy się do wejścia. W recepcji po informowano nas w jakim studio odbywa się sesja. Wsiadłyśmy do windy i wciskając guzik z numerem 7 wjechałyśmy na wskazane piętro.
          Weszłyśmy do pomieszczenia, gdzie przed aparatem stała mama a po drugiej znajdowali się chłopcy. Przywitałyśmy się ze wszystkimi i nasza rodzicielka zaczęła tłumaczyć co mamy robić. Stanęłyśmy między chłopakami, zaś ona pstrykała bez przerwy, to z góry, to z dołu, to z lewej, to z prawej strony.
- dobra teraz sam Zayn z Tani - rzekła.
          Ustawiła się ze swoim chłopakiem przed obiektywem. Kazała mu położyć ręce na jej biodrach, a jej na jego szyi, po czym przytulić się.
          Po wykonaniu kilku zdjęć przyszła pora na mnie. Musiałam pozować z Harry'm. Byłam bardzo nie zadowolenie, wręcz wkurzona, że muszę właśnie z nim, a nie z którymś innym. Ale żeby nie było widać uśmiechałam się do aparatu. Tylko ja wiedziałam, że udaje a w głębi duszy chcę z stąd jak najszybciej uciec. Potem były jeszcze zdjęcia, na których byłyśmy same oraz cała nasza siódemka. Po skończonej sesji postanowiliśmy pojechać do chłopców. Wyszliśmy z budynku i ruszyłyśmy do mojego samochodu, zaś chłopcy wsiedli do swojego. Razem pojechaliśmy pod ich dom. Gdy zaparkowaliśmy na podjeździe zauważyłam na schodach stojącą jakąś dziewczynę w różowych włosach. Na pierwszy rzut oka jej nie poznała. Dopiero jak zbliżyliśmy się. Okazało się, że to Perrie była
dziewczyna Zayn'a. Widziałam potani zmierzanie.
- co ty tu robisz? - spytał z nie zadowoleniem Zayn.
- przyszłam ci o czym powiedzieć - odparła.
- nie mam ochoty ciebie słuchać - burknął i ruszył do drzwi tym samym ciągnąc mnie za sobą.
______________________________________________________

Cześć wszystkim!!!

Kolejny rozdział za nami.

 Jak myślicie dlaczego Perrie przyszła do Zayn'a i o czym chcę mu powiedzieć?

Piszcie co o nim sądzicie.

Kolejny pojawi się jak pod tym pojawi się 5 komentarzy.

Do następnego :)

sobota, 27 kwietnia 2013

# 20

Tatiana
          Obudziłam się rano nie za bardzo wiedząc gdzie jestem. Po chwili wszystko mi się przypomniało i na samą myśl o wczorajszej nocy szeroki uśmiech wkradł się na moją twarz.
- Zayn... Zayn - zaczęłam go budzić, ale żadnej reakcji.
          Nachyliłam się nad nim i pocałowałam. Momentalnie otworzył i odwzajemnił pocałunek.
- tak to mógłbym budzić się codziennie - rzekł z uśmiechem - ale nie w samochodzie - dodał i znów wbił się w moje usta.
- Tani jest może zasięg - spytał gdy oderwaliśmy się od siebie.
- nie - powiedziałam spoglądając na wyświetlacz telefonu.
- to może ja pójdę poszukać, poczekaj za raz wrócę - cmoknął mnie w usta i wyszedł z samochodu kierując się przed siebie.
          Zaś ja zostając sama przeniosłam się na przednie siedzenie i włączyłam ogrzewanie. Nagle poczułam burczenie w brzuchu, więc wyszłam i ruszyłam do bagażnika. Otworzyłam koszyk piknikowy i wyciągnęłam z niego dwie kanapki z szynką i pomidorem, butelkę czerwonego wina, nie dokończone pudełko truskawek i sałatkę grecką.
          Ze wszystkim wróciłam do środka i zaczęłam jeść. Zjadłam jedną kanapkę, a drugą zostawiłam Zayn'owi, dojadłam sałatki i kilka truskawek. Przydałaby się do tego gorąca herbata, ale niestety muszę zadowolić się półwytrawnym winem.

Zayn
          Wyszedłem z auta i ruszyłem drogą przed siebie, aby znaleźć ten cholerny zasięg. Nie mam pojęcia ile przeszłam, ale na ekranie pojawiły się kreski informujące, że jest zasięg. Szybko wystukałem dobrze znany mi numer i czekałem, aż ktoś odbierze. Po trzech sygnałem głos.
- stary, gdzie ty się podziewasz? - spytał mnie Liam - dzisiaj mamy koncert.
- cholera na śmierć zapomniałem. Jestem z Tani... - nie dał mi dokończyć.
- no właśnie Peggie wydzwania do nas, bo nie wie, gdzie jest Tani.
- pojechaliśmy za miasto i jak wracaliśmy samochód się zepsuł.
- a gdzie dokładnie jesteście? - zapytał.
- jakieś 15 km od Londynu w stronę Stratford - po informowałem.
- ok wyśle któregoś z chłopców.
- dobra będziemy czekać, pa - rozłączyłem się i powróciłem do samochodu.
          W 10 minut dotarłem do samochodu. Otworzyłem drzwi i wsiadłem.
- i co udało się? - spytała mnie od razu dziewczyna.
- tak przyjedzie po nas, któryś z chłopców.
- to dobrze - westchnęłam.
          Po upływie pół godziny zjawił się Louis i zabrał nas do domu. Samochód został odholowany do warsztatu, gdzie ma być naprawiony. Po drodze podrzuciliśmy Tani do domu a samy udaliśmy się do siebie. W mieszkaniu byliśmy około 11. Szybko przebrałem się i z chłopakami udaliśmy się do Areny na próbę.

Margaret
          Zeszłam na dół, w tym samym momencie kiedy Tatiana weszła do domu.
- boże Tani, gdzieś ty była? - spytałam - martwiła się... nie odbierałaś telefonu.
- byłam z Zayn'em na randce i pojechaliśmy za miasto, a tam zepsuł się samochód i do tego nie było zasięgu. Musieliśmy spać w aucie - rzekła na jednym tchu zdejmując z siebie kurtkę - gdzie mama?
- w pracy - odpowiedziała i weszła do kuchni - lepiej zadzwoń do niej.
          Ona wyciągnęła telefon i zadzwoniła do naszej rodzicielki, a ja otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam mleko. W szafki wzięłam ulubione miodowe płatki i miskę. Zasiadłam przy wyspie i zaczęłam jeść. Po chwili pojawiła się sis, zaparzając sobie kawę i siadając koło mnie.

*** 

- Tani nie chcę tam iść - jęknęłam stojąc w swojej garderobie.
- Peggie proszę chodź tam ze mną.
- zrozum, że nie chcę go spotkać... nie po tym wszystkim - rzekłam i usiadłam na brzegu łóżka.
- doskonale cię rozumiem, ale nie możesz go przez cały czas unikać. Musisz mu pokazać, że to cię nie rusza. No już ubieraj się.
- to pomóż mi coś wybrać, chyba nie pójdę tak - wskazałam na siebie, ubrana podarte jeansy i zwykłą szarą koszulkę, w której najczęściej chodzę tylko po domu.
          Razem stanęłyśmy przed wieszakami i zaczęłyśmy przeglądać moje ciuchy. W końcu wybrałyśmy spodnie w stylu galaxy, turkusowa bluzkę z suwakiem na plecach. Założyłam czarne botki na koturnach i skórzaną kurtkę <klik>. Tani zaś założyła czarne legginsy w krzyże, czarną koszulkę z napisem Nirvana, jeansową kamizelkę i czarne z ćwiekami trampki za kostkę <klik>.
          Gotowe zeszłyśmy na dół. Na zegarku była godzina 18:15. Usłyszałyśmy klakson taksówki, więc wyszłyśmy, zamknęłyśmy dom na klucz i ruszyłyśmy w stronę Areny.
          Po upływie 20 minut dojechałyśmy na miejsce. Przed wejściem znajdowało się bardzo dużo fanek. Gdy znaleźliśmy się na chodniku, każda z nich spojrzała się w naszą stronę. Jedne uśmiechały się, inne zaś patrzyły krzywo. 
          Siostra wyciągnęłam pospiesznie telefon z torebki i zadzwoniła do Zayn'a, aby pozwolili nas wejść do środka. Po jakiś kilku minutach zjawił się osobiście i kiedy tylko zobaczyły go zaczęły piszczeć, krzyczeć, aż mnie uszy bolały.
- cześć dziewczyny - rzekł i wbił się w usta sis.
- możemy już iść - powiedziałam. Złapał ją za rękę i weszliśmy do środka kierując się do ich garderoby.
          Jak tylko wybiła 19:30 chłopcy udali się na scenę, a my siedziałyśmy na miejscach vipowskich i oglądałyśmy cały koncert. Oprócz nas były też Danielle, Eleanor i Taylor dziewczyna Harry'ego.
          Chłopcy szaleli na scenie, dobrze się bawiąc. Byli wspaniali, widać że czuli się na scenie jak ryba w wodzie. Po skończonym koncercie Tani podbiegła do Zayn'a i wskoczyła na niego oplatając go nogami. Dan przytulała się z Liam, Els rozmawiała z Lou, a Tay całowała się z Harry'm. Tylko ja, no może jeszcze Niall staliśmy z boku i przyglądaliśmy się zakochańcom.
          Następnie wsiedliśmy do samochodu chłopców i odwieźli nas pod sam dom. Pożegnaliśmy się i kiedy odjechali weszłyśmy do środka. 
______________________________________________________

Hey wszystkim!

Przepraszam was najmocniej, że tak długo nie wstawiałam nowego rozdziału, ale nie wiedziałam kompletnie jak go napisać. 

Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za to i spodobają się wam moje wypociny.

Jeszcze raz bardzo PRZEPRASZAM

Mile widziane komentarze i do następnego :)

sobota, 20 kwietnia 2013

Informacja!

Jeżeli ktoś chcę być przeze mnie informowany o nowych rozdziałach, niech zostawi w komentarzu po tym wpisem swój nick z twittera, e-maila czy facebooka z prośbą o to, abym Cię zaczęła informować o nowych rozdziałach, a w miarę możliwości będę Was o nich informować. Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie na mojego:

twittera: @patriciaa480
Ask.fm: GottaBeYouLove1D

wtorek, 16 kwietnia 2013

# 19

Tatiana

KILKA DNI PÓŹNIEJ

          Obudziłam się dosyć wcześniej jak na mnie. Na szczęście dzisiaj sobota, dzień wolny. Poderwałam się z łóżka, przy okazji przeciągając się. Założyłam puchowe kapcie i podeszłam do okna rozsunąć zasłony. Zauważyłam, że na zewnątrz jest biało, a z nieba spada drobny śnieg. Z uśmiechem zamknęłam się w łazience, gdzie wzięłam długą, relaksującą kąpiel. Po wyjściu z wanny wytarłam się i owinęłam ręcznikiem, a mokre włosy zawinęłam w drugi ręcznik robiąc na głowie turban. Wyszłam i skierowałam się do garderoby. Zważywszy, że zaczęła się zima postanowiłam założyć czarne rurki, jasny, biały sweter, a do tego dobrałam kilka pasujących bransoletek <klik>. Z zestawem udałam się z powrotem do łazienki. Ubrałam się, umalowałam i gotowa zeszłam na dół. Nie zdążyłam wejść do kuchni, a usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszła do korytarza i otworzyłam je. Przed sobą zobaczyłam najpierw mały bukiecik przepięknych kwiatów <klik>, a dopiero potem ukazała się twarz Zayn'a.
- cześć skarbie - przywitał się wręczając mi kwiaty i całując namiętnie.
- hey, nie musiałeś.
- ale chciałem, a teraz ubieraj się porywam cię - rzekł.
- co? gdzie? - zapytał.
- dowiesz się później to niespodzianka - odparł i pomógł mi założyć kurtkę.
          Wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy. Po upływie 20 minut znaleźliśmy się przed teatrem. Nie wiedziałam o co chodzi. Czy to miała być ta niespodzianka?
- teatr do prawdy? - spytałam z lekką ironią.
- nie kochanie chodź - oznajmił i pociągnął mnie za sobą.
          W pewnej chwili Malik powiedział, żebym zamknęła oczy, więc to zrobiłam a on wziął mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić. Byłam bardzo niecierpliwa, więc pytałam co chwilę czy już. Po 10 minutach nareszcie powiedział, że jesteśmy na miejscu. Otworzyłam oczy i doznałam szoku.
          Staliśmy na scenie, gdzie rozłożony był koc piknikowy, a na nim koszyk z przekąskami, dwa kieliszki oraz butelka wina. A wokół rozłożonych było pełno poduszek.
Spojrzałam na niego i powiedziałam.
- nie wierzę w to co widzę, serio jestem w szoku. Wynająłeś cały teatr tylko dla nas?
- owszem, a teraz zapraszam - uśmiechnął się pokazując rząd białych zębów.
- a dziękuję bardzo - odwzajemniłam uśmiech, przy czym całując go prosto w usta i razem usiedliśmy na kocu na przeciwko siebie.
          Siedzieliśmy tak, cały czas rozmawiając, śmiejąc się i wygłupiając. Oczywiście nie zabrakło czułości i wzajemnego okazywania uczuć. Następnie pozbieraliśmy wszystkie rzeczy i wróciliśmy do samochodu. Zayn zamiast jechać z powrotem do domu skierował się do wyjazdu z miasta. Nie wiedziałam o co chodzi. Nie chciałam już go pytać, gdzie jedziemy, bo i tak wiedziałam, że mi nie powie. Siedziałam cicho na siedzeniu i podziwiałam krajobraz zza szyby.
          Jechaliśmy tak z jakiś czas, dopóki chłopak nie zatrzymał się i wysiadł. Okrążył samochód i otworzył mi drzwi. Wysiadłam z samochodu i ruszyłam w jego ślady. Szliśmy krótko,  chyba z 5 minut. Doszliśmy do jakieś polany, a w oddali było widać panoramę Londynu. Mimowolnie zakrywał usta dłonią, rozglądając dookoła. Po raz drugi zdołał mnie zaskoczyć. On na prawdę jest szalony.
- i jak podoba się? - usłyszałam jego głos przy uchu.
- tak bardzo, dziękuję - odwróciłam się i pocałowałam go, a on objął mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie, pogłębiając pocałunek.
          Zarzuciłam ręce na jego szyję i oddałam się chwili. Nasze języki toczyły walkę o dominację. Nie mam pojęcia ile czasu tak trwaliśmy. Oderwaliśmy się, aby zaczerpnąć powietrza i znów nasze usta złączyły się. Lubiłam smak jego warg i bijące ciepło od niego. Czułam się przy nim bezpiecznie, a moje serce z każdym jego dotykiem biło coraz szybciej.
- kocham cię - powiedział odsuwając się.
- też cię kocham ty mój wariacie - rzekłam tuląc się do niego.
          Nie wiadomo kiedy zrobiło się szarawo i postanowiliśmy wracać. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę miasta.
- Zayn co się dzieje? - spytałam gdy samochód nie spodziewanie stanął.
- nie mam pojęcia sprawdzę - powiedział i poszedł zobaczyć co dzieje się pod maską auta - rozrusznik padł - rzekł kiedy wrócił.
- i co teraz będzie?
- trzeba zadzwonić do chłopaków, aby przyjechali po... cholera, nie wziąłem telefonu - jęknął.
- czekaj ja mam - odparłam i zaczęłam szukać go w torebce - jest... ale i tak z niego nie skorzystamy... nie ma zasięgu - powiedziałam pokazując telefon Zayn'owi.
- no to utknęliśmy - rzekł i opadł na siedzenie.
- co teraz będzie?
- musimy przenocować tą noc w samochodzie.
- to ja zajmuję tył - rzuciłam szybko i wgramoliłam się na tył samochodu.
- ej... to nie fair - jęknął.
- no może znalazłoby się jakieś miejsce dla ciebie - odparłam.
          W szybkim tempie znalazł się koło mnie. Objął mnie ramieniem, a ja przytuliłam się do niego. Po jakimś czasie poczułam, że robi się coraz zimniej. Na zewnątrz było już ciemno, no tak przecież była już 21:13. Za pewne chłopcy jak i mama z Peggie martwią się o nas, a jak na złość nie ma tu zasięgu.
          Spojrzałam na Zayn'a w tym samym czasie jak on na mnie. Nachylił się i musnął wargami moje usta. Położył jedną dłoń na moim policzku, a drugą przyciągnął mnie bliżej siebie. Usiadłam na niego okrakiem nie odrywając się od niego. Wplotłam rękę w jego kruczo czarne włosy, zaś on gładził mnie po plecach. Zdjęłam z siebie kurtkę, a następnie sweter. Zayn ustami zjechał na moją szyję składając na niej pocałunki. Potem zjechał na dekolt. Całował każdy skrawek mojego ciała, jakby chciał zapamiętać każdą część. Pozbyłam się jego kurtki wraz z koszulką. Potem położył mnie na siedzeniu i błądził językiem po moim brzuchu. W szybkim tempie pozbył się mojego stanika i czule dotknął piersi, zaczął je pieścić i całować dekolt. Nawet nie wiedział, jaką przyjemność mi sprawiał każdy jego dotyk, każdy ruch i pocałunek złożony na moim ciele. Kilka sekund później reszta naszej garderoby znalazła się na spodzie samochodu. Spojrzał mi głęboko w oczy, w których znów odnalazłam ten niespotykany błysk nadziei.
- jesteś pewna, wiesz że nie chcę cię do niczego zmuszać.
- tak - kiwnęłam głową i przyciągnęłam go całując go zachłannie, pozwalając mu na to, bo ufałam mu, wiedziałam, że mnie nie zrani - kochał mnie.
          Nasze pocałunki były coraz mocniejsze, pełniejsze pożądania i namiętności. Wtedy poczułam, że delikatnie wchodzi we mnie, na początku każdy jego ruch był powolny i ostrożny, nie chciał sprawiać mi bólu. Jednak z każdą sekundą stawał się bardziej odważny, szybszy. Jego posunięcia sprawiały mi tyle przyjemności, nasze oddechy były płytkie, serca biły mocno i prędko.
          Kiedy dochodziłam do największego momentu uniesienia, głośno krzyknęłam jego imię, a on złożył mi namiętny pocałunek na szyi. Wkrótce wspólnie osiągnęliśmy orgazm. Położyliśmy się obok siebie, przykrywając się kocem. Moja głowa spoczęła na jego klatce. Słyszałam stukanie jego serca, które teraz należało do mnie. Zayn głaskał moje plecy i nucił jakąś melodię. Zamknęłam oczy i odpłynęłam do krainy snów.
______________________________________________________

Jest! Obiecałam, że będzie dłuży o to proszę. I jak wam się podoba, bo mi bardzo. Cieszę się, ponieważ mam wenę i chcę ja wykorzystać. Czekam na wasze komentarze i do następnego. 

piątek, 12 kwietnia 2013

# 18

Margaret
          Gdy uspokoiłam się i przestałam szlochać odsunęłam się od Tani i spojrzałam na nią.
- zakochałam się w nim - powiedziałam.
- wiem - rzekła łapiąc mnie za dłonie - od razu widać jak na niego patrzysz.
- Tani dlaczego mnie to spotyka? Najpierw Jack, teraz Harry, czy ja nie mogę być choć raz szczęśliwa - żaliłam się.
- Peggie oni nie dostrzegają jaka jest z ciebie wyjątkowa dziewczyna, a jeśli tego nie widzą to nie są ciebie warci. Nie zawracaj sobie nimi głowę. Zobaczysz jeszcze ta blondi go tak wykołuje, że zapomni jak ma na imię.
- dziękuję, cieszę się, że ma taką wspaniałą siostrę i przepraszam przez to wszystko nie zdążyłam ci po gratulować. Dobrze, że chociaż tobie się układa. Kocham cię Tani - przytuliłam ją najmocniej jak tylko potrafiłam.
- ja ciebie też siostrzyczko.
          Po wszystkim zeszłyśmy na dół do pozostałych. Okazało się, że z małego spotkania rozkręciła się dość szalona impreza. W tłumie dostrzegłam Josh'a, Hannah'ę i kilka innych osób. Zastanawiałam się jak oni w tak krótkim czasie to zorganizowali. Z 11 osób zrobiło się około 50. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie postanowiłam ignorować ich i nie myśleć, tylko dobrze się bawić. Złapałam za kubek z piwem i ruszyłam na parkiet.
Muzyka grała, ludzie wyginali się w ryt piosenek. Podszedł do mnie Niall i zapytał.
- zatańczysz?
          Nie odpowiedając złapał go za rękę i pociągnęłam w tłum. Zaczęliśmy tańczyć blisko siebie i śmiejąc się co chwile. Gdy się już rozkręciliśmy, wyszliśmy na środek z kilkoma chłopakami i dziewczynami i zaczęliśmy tańczyć na środku utworzonego okręgu. Po tym, leciała wolna piosenka "Jordin Sparks - Battlefield". Podeszłam do blondyna i stojąc blisko niego założyłam mu ręce na szyi, a on objął mnie w talii. Tańczyliśmy do momentu jak nie skończyła się piosenka. Postanowiliśmy się czegoś napić.

Tatiana
          Rano każdy spał w różnych pozach. Z około 50 osób zostaliśmy na szczęście tylko my. Ja sama obudziłam się na łóżku, z głową położoną na brzuchu Zayn'a. Chociaż nie byliśmy sami w pokoju. Na podłodze leżał Louis z jego dziewczyną Eleanor. Podniosłam się do pozycji siedzącej i pożałowałam, że tak gwałtownie się ruszyłam. Głowa pulsowała mnie niemiłosiernie. Jeżeli szybko nie wezmę jakiś proszków to oszaleję - jęknęłam w myślach i wstałam ostrożnie z łóżka, aby nie obudzić Zayn'a, ani Louis'a.
          Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki butelkę, z szafki tabletki i łyknęłam jedną popijając wodą.
- o wiele lepiej - szepnęłam i postanowiłam zrobić wszystkim śniadanie.
          Wyciągnęłam z szafek i lodówki potrzebne składniki i zabrałam się za robotę. Na śniadanie zrobiłam stos kanapek, bo Niall będzie głodny jak zawsze, do tego ugotowałam parówki, usmażyłam jajecznice i zaparzyłam każdemu herbatę. Przyszedł czas na pobudkę. Na pierwszy ogień poszedł Liam z Niall'em, z którymi gładko poszło. Następnie udałam się na górę i weszłam do pokoju. Zayn już nie spał a na podłoże nie było ani Lou ani Els.
- dzień dobry kochanie - powiedział podchodząc do mnie.
- cześć misiu - odpowiedziałam uśmiechnięta a on pochylił się nade mną i namiętnie mnie pocałował - długo nie śpisz?
- przed chwilą się obudziłem.
- to zapraszam na śniadanie - rzekłam i razem zeszliśmy na dół.
          W jadalni byli już wszyscy. Zobaczyłam, że Niall zjadł już większość kanapek. Dobrze, że zrobiłam ich tak dużo, bo inaczej nie starczyłoby dla pozostałych. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- co dzisiaj mamy w planach? - spytał Niall.
- jest ładna pogoda - dodał Louis.
- mamy dzisiaj próbę, zapomnieliście? - powiedział Liam. 
- ale to dopiero o 16.00, a jest 11.00 - odparł Lou.
          Nie spodziewanie usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Poderwałam się i ruszyłam do korytarza, gdzie za pewne go zostawiłam. I miałam rację, był w kieszeni kurtki. Odebrałam szybko i rzekłam.
- hallo.
- Tani tu mama, chcę poinformować was, że wracam wcześniej i za jakieś 2 godziny powinnam być w domu.
- co? - krzyknęłam nie dowierzając.
- to co powiedziałam. Mam nadzieję, że nie rozniosłyście domu w te dwa dni i nadal stoi.
- oczywiście, że stoi - zapewniłam.
- to dobrze. Do zobaczenia nie długo, pa - powiedziała  i rozłączyła się.
          W panice wpadłam do jadalni, a wszyscy spojrzeli na mnie z pytającym wzrokiem.
- za dwie godziny będzie tu mama, jak ona zobaczy ten bałagan to po nas.
- nie martw się zdążymy - rzekł mój chłopak i zaczęliśmy sprzątanie.
          Każdy uwijał się jak mógł, aby zdążyć przed czasem. Kiedy wybiła 13:00 dom był posprzątany, śmieci wyniesione. Chłopcy pojechali do siebie, a my padłyśmy zmęczone na kanapę. Po kilku sekundach usłyszeliśmy otwierające się drzwi frontowe.
______________________________________________________

HEY!!!

Przeprasza, że taki krótki, ale ostatnio nie mam weny i tylko tyle zdołałam wam napisać. Postaram się, aby kolejny był dłuższy. 

Mile widziane komentarze i do następnego :)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

# 17

Ed
          Wsiedliśmy do samochodu. Ja na miejscu pasażera a ona za kierownicą. Zapiliśmy pasy i ruszyliśmy.
Jechaliśmy, a ja myślałem, że to jednak zły pomysł. Po co się od razu zgodziłem, przecież znam ją zaledwie dwie godziny. Owsem polubiłem ją i to bardzo, ale czy to ma sens, abym wpraszał się do cudzego domu.
- Tani to chyba zły pomysł - rzekłem przerywając ciszę.
- nie wygłupiaj się Ed.
- po co ja wam tam. To twoi znajomi, będę tylko przeszkadzał.
- zobaczysz polubicie się, nie musisz się niczego obawiać. Chłopcy są fajni.
- chłopcy? - spytałem, bo nie wspominała, że to będą tylko chłopacy.
- tak. Dokładnie piątka. Może ich kojarzysz? Harry, Liam, Louis, Zayn i Niall. Tworzą razem zespół One Direction - powiedziała.
          Gdy usłyszałem te imiona poczułem ulgę, jakby kamień spadł mi z serca.
- znam i to dobrze - odpowiedziałem na jej pytanie.
- no to świetnie - odparła i wjechała na podjazd przed domem.
          Zauważyłem stojący czarny Range Rover, który należał do Harry'ego. Wysiedliśmy, pomogłem jej zabrać wszystkie torby z zakupami i skierowaliśmy się do domu. Gdy tylko przekręciła klucz w zamku i przekroczyliśmy drzwi krzyknęła.
- jestem!
          Znalazłem się w nie wielkim, ale za to bardzo przytulnym holu. Ściany miały różno-kolorowe. Jedne były beżowe, drugie białe i jeszcze inne brązowe. Na przeciwko znajdowały się schody na górę. Wszystko świetnie do siebie pasowało.
          Po rozebraniu się z kurtki i butów poszliśmy w głąb domu, do następnego pomieszczenia, które okazało się kuchnią.
- zostaw torby na blacie - powiedziała Tani i zaczęła rozpakowywać.
- w końcu jesteś, chłopcy już przyjechali - rzekła dziewczyna identyczna jak Tani wchodząc do kuchni.
- Peggie poznaj Ed'a, spotkałam go teraz w sklepie. Przez przypadek zderzyliśmy się wózkami. Wiedziałaś, że to właśnie jego piosenek słuchałam na okrągło przez ostatnie miesiące? - poinformowała.
- fajnie Tani, ale chłopcy czekają - odparła i wyszła.
- przepraszam za nią. Od kilku dni chodzi taka. Zerwała właśnie z chłopakiem - rzekła Tani.
- nic nie szkodzi - powiedziałem, po czym wzięliśmy ze sobą jedzenie, picie i udaliśmy się do salonu.

Tatiana
          Weszliśmy do salonu, gdzie na kanapie siedzieli chłopcy i dwie obce dziewczyny.
- hey chłopcy - przywitałam się - mamy dodatkowego gościa - wskazałam na stojącego obok mnie Ed'a
- cześć chłopaki - powiedział.
- Ed - rzekł Harry, po czym uścisnęli się i wszyscy usiedliśmy na sofie.
- Tani chyba nie jesteś zła, że wzięliśmy ze sobą dziewczyny? - zapytał się mnie Liam.
- nie no co ty - odparłam z uśmiechem.
- to jest Eleanor, moja dziewczyna - przedstawił brunetkę Lou.
- Tani, miło mi cię poznać.
- mi również i proszę mów do mnie Els.
- zapamiętam - rzekłam i podeszła do mnie druga dziewczyna z kręconymi blond włosami.
- Danielle, dziewczyna Liam'a.
- Tani dzie... po prostu Tani - odparłam.
          Po zapoznaniu się ze wszystkimi zaczęliśmy oglądać film, który później okazał się horrorem. Nie mam nic przeciwko horrorom, lubię je oglądać. Za to Peggie panicznie się ich boi. Od małego nie lubiła ich oglądać. Zawsze gdy leciał chowała się za poduszką i czekała aż się skończy.
          Siedziałam akurat koło blondyna, który wyjadł już cały popcorn z miski, chociaż film dobrze jeszcze się nie zaczął.
- pójdę dorobić popcornu - oznajmiłam i poszłam do kuchni.
          Wyciągnęłam z szafki torebkę i wsadziłam ją do mikrofalówki. Kiedy wpatrywałam się w okienko urządzenia poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce a następnie ten ktoś składał na mojej szyi pocałunki. Już wiedziałam kto to jest. Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą uśmiechniętego Zayn'a.
- przyszedłem się przywitać - rzekł i złączył nasze usta w pocałunku.
- Zayn, chyba czas im powiedzieć o nas - odezwałam się gdy skończyliśmy.
- masz rację, ale później - odparł i znów wbił się moje usta.
          Zarzuciłam ręce na jego szyję i przyciągnęłam go do siebie, zaś on złapał mnie w talii i podniósł do góry, a potem posadził na blacie. Stanął między moimi nogami i zachłannie całował. Wplotłam dłoń w jego czarne włosy, a drugą gładziłam go po karku. Następnie zjechał ustami na szyję, ramie i co chwilę schodził niżej. Gdyby nie dźwięk, że popcorn jest gotowy nie wiem jak by to się skończyło.
          Oderwałam się od chłopaka, zeskoczyłam z blatu i wyciągnęłam z mikrofalówki torebkę. Otworzyłam ja i zawartość wsypałam do miski. Spojrzałam się jeszcze na Zayn'a, po czym udałam się do pozostałych. Za mną podążył mulat. Podałam miskę Niall'owi i spojrzałam na Zayn'a. Złapał mnie za rękę i zwróciła się do reszty.
- chłopaki, dziewczyny chcemy wam coś powiedzieć - wszyscy skierowali wzrok na nas. Po ich minach widać było, że zauważyli, że trzymamy się za ręce - Ja i Tani jesteśmy razem - dodał po chwili.
- to wspaniale, moje gratulacje - powiedziała Danielle przytulając mnie a potem Zayn'a.
          Pozostali nie zdążyli podnieść się z miejsc i po gratulować nam, ponieważ usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ruszyłam do korytarza i potworzyłam drzwi frontowe. Zobaczyłam stojąca na schodach wysoką blondynkę.
- ja do Harry'ego - odezwała się.
- już go wołam. Harry! - krzyknęłam.
          Po chwili pojawił się koło mnie, ale jak zobaczył ją na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Tani to... - przerwałam mu.
- wiem Taylor Swift.
- moja dziewczyna - dokończył, a ja stanęłam jak wryta i gapiłam się to na jednego to na drugiego.
          Szybko otrząsnęłam się z szoku i wraz z zakochaną parą udaliśmy się do salonu. Jak tylko weszliśmy do pomieszczenia widziałam na twarzach przyjaciół zaskoczenie. Chyba nie spodziewali się tak samo jak ja jej tutaj. Nikomu nie przeszło na myśl, że Harry może kręcić z Swift. I dopiero teraz dotarło do mnie kogo widziałam z Zayn'em w parku. To z nią szedł wtedy Styles.
          Zauważyłam jak Zayn wychodzi na taras. Szybko podążyłam za nim.
- co on wyrabia. Już raz złamała mu serce, a on znów wrócił do niej.
- może się kochają - rzekłam stając koło niego.
- zwariowałaś, oni? Ona go tylko wykorzystuje, aby było o niej głośno i jeszcze miał czelność ją tu zaprosić.
- wiesz Liam i Louis też przyszli z dziewczynami - powiedziałam.
- ale one są inne, kompletne przeciwieństwo Taylor.
- nie znam jej, więc nie mam prawa jej oceniać, ale widzę jak to wszystko przeżywa Peggie. Ona na prawdę go lubi, zwłaszcza po tym co zrobił.
- a co on zrobił? - zapytał zaciekawiony.
- nie opowiadał wam? - spytałam a on tylko pokiwał głową zaprzeczając.
          Zaczęłam opowiadać mu wszystko to co powiedziała mi siostra. Gdy skończyłam widziałam w jego oczach żal zmieszany ze złością.
- jak on mógł ją tak potraktować - wrzasnął i odpalił kolejnego papierosa.
- dasz jednego? - zapytałam.
- od kiedy ty palisz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- od teraz - odparłam.
- nie ma mowy, nie będziesz się truła.
- a ty możesz?
- ja to co innego. Palę już od kilku lat, a tobie nie pozwolę zaczynać tego świństwa - zgasił resztkę spalonego papierosa i wróciliśmy do środka.
          Kiedy weszliśmy do środka zauważyłam, że brakuje z nimi Peggie. Rozejrzałam się po pokoju, ale nigdzie jej nie widziałam. Przeprosiłam Zayn'a i udałam się na górę. Podeszłam do drzwi, które prowadziły do jej pokoju. Zapukałam, ale nie uzyskałam odpowiedzi. Spróbowałam jeszcze raz i ta sama sytuacja. Postanowiłam wejść. W pokoju panowała ciemność i głucha cisza. Zauważyłam ją skulona na łóżku. Obeszłam łóżko i usiadłam na jego brzegu. Miała zamknięte oczy, wyglądała jakby spała. Położyłam rękę na jej ramieniu. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Momentalnie przyciągnęłam ją do siebie i mocno przytuliłam. Rozpłakała się mocząc mi ramię. Zaczęłam kołysać nas na boki, aby choć trochę są uspokoić.
______________________________________________________

Witam!!!

Dzisiaj się zbytnio nie rozpisuję. Mam nadzieję, że rozdział się podoba i ktoś skomentuje. 

Dziękuję za wszystkie komentarze pod wcześniejszym rozdziałem.

Przepraszam za wszelkie błędy.

Do następnego :)